POV Liam
Nie mogę znaleźć książki. Jestem pewien, że wcześniej ją tam widziałem, ale teraz jej nie ma. Mama powiedziała, że mi poczyta wieczorem, więc muszę ją znaleźć. Przekopuję cały pokój, zaglądam pod poduszkę i pod łóżko, lecz nigdzie jej nie ma. Zastanawiam się, gdzie ostatnio ją widziałem, lecz nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć. Chyba próbowałem ją sam czytać, ale była dziwna. Znaczki, które mieszały mi się przed oczami, chociaż ładne, były dziwne. Nie potrafię jeszcze czytać. Prosiłem ciocię Norę aby pomogła mi ją znaleźć, lecz ona też jej nie widziała. To nie jest zwykła książka. To książka mamy i powiedziała, że kiedyś mi ją da, ale na razie tylko czyta. Wygląda inaczej niż większość książek, które mamy w domu. Jest zszyta w rogu i zawsze schowana w czarnej teczce, którą mama obwiązuje różową wstążką. Jest większa niż inne książki, więc nie wiem czemu nie mogę jej znaleźć. Chce mi się płakać, lecz tatuś ciągle powtarza, że nie mogę się poddawać, więc nie chcę tego robić.
Szukam dalej.
Mamusia i tatuś gdzieś wyszli. Podobno dziś jest jakiś ważny dzień, ale nie wiem co to takiego. Mama płakała. Mama rzadko płacze. Siedziała na kanapie, trzymając na kolanach małe pudełeczko i się trzęsła. Gdy tatuś ją zobaczył, widziałem że się zmartwił. Nie lubi kiedy mamusia płacze. Później Max zaczął szczekać, więc poszedłem do niego. Dziś wszyscy są smutni, nawet Max. Boję się czasem, że Max umrze. Jest już stary, ale mimo to śpi ze mną, choć mama czasem patrzy na niego zła, ale ja wiem, że ona udaje. Nie chce abym był sam.
Moja mama jest najlepszą mamą pod słońcem! Często się śmieje i robi ze mną fajne rzeczy. Lubię patrzeć jak się śmieje, a w kuchni często śpiewa. Rzadko widuję ją płaczącą, ale robi to dokładnie co roku. Chociaż to chyba drugi raz. Może trzeci. Wcześniejszych nie pamiętam. Kocham jej niebieskie oczy, są najpiękniejszymi jakie widziałem i są bardzo mądre. Mój tatuś jest równie wspaniały! Bardzo dba o mnie i o mamusię, choć czasem mam wrażenie, że stoi z boku, jakby nas ochraniał. Ale co może nam grozić? U nas jest bardzo spokojnie, więc nie wiem czego tatuś się boi, ale mamusia czasem też się tak zachowuje. Chciałbym aby się nie bali, bo ja też się nie boję, ale nie wiem jak im to powiedzieć, więc idę i tulę się do Maxa.
Muszę znaleźć moją książkę.
Idę do pokoju mamusi i tatusia i ją widzę. Leży na stoliku obok ich łóżka, jakby się ze mną bawiła w chowanego. Biorę ją do rąk i patrzę na zniszczoną wstążkę, która zaczyna pękać w niektórych miejscach. Postanawiam, że dam mamie nową wstążkę. Lubię kiedy się uśmiecha. Słyszę jak otwierają się drzwi i biegnę tam z moją książką. Widzę wchodzącego tatusia, który obejmuje mamusię. Trzęsą się jej usta. Znowu płakała, co mnie smuci. Chciałbym wiedzieć czemu płacze, ale nikt mi nie mówi. Wyciągam książkę w stronę mamusi, a ona próbuje się uśmiechnąć, lecz wiem, że kłamie.
- Umyłeś ząbki, smyku? - pyta tatuś, a ja kiwam energicznie głową. Nie chcę mówić, że czekam na nich od jakiegoś czasu, bo będzie im smutno, więc nie dodaję nic więcej.
- Zaraz przyjdę kochanie, zrobię ci ciepłego mleka, a ty poczekaj w łóżku, dobrze? - pyta mama, kucając przede mną i głaszcze mnie po policzku. Lubię kiedy mnie dotyka, bo ma takie delikatne ręce.
Tatuś wziął mnie w pół, przerzucając sobie przez ramię. Śmieję się. Tatuś jest fajny i często mnie nosi, choć mama czasem przez to jest niezadowolona. Niektórzy mówią, że jest zazdrosna, ale ja wiem, że nie jest. Ona się smuci, a ja nie wiem dlaczego. Ale tym razem się uśmiecha, więc macham jej, gdy znikamy na schodach. Kiedy rzuca mnie na łóżko, zaczyna łaskotać, ale ja widzę, że coś jest nie tak. Tatuś ma to w oczach, chociaż się śmieje. Chwilę później przychodzi mama i ma ciepłe mleko oraz ciastka czekoladowe. Siada na brzegu łóżka, a tatuś wychodzi. Mamusia nie może czytać przy tatusiu bo wtedy coś dziwnego robi jej sie z głosem i musi wyjść. Było tak dwa razy. Od tamtego czasu tatuś zawsze wychodzi.
Mamusia wzięła głęboki oddech i delikatnie odwiązała wstążkę. Spojrzała na pożółkły papier i zaczęła czytać. Znam tę historię na pamięć, ale i tak słucham uważnie. Lubię głos mamy, jest melodyjny i łagodny. Opowieść mówi o tym jak w młodym wieku Emilly i Scott zostają sierotami i mają tylko siebie. W pewnym momencie Emilly zostaje sama i prowadzi bardzo smutne życie. Scott się odnajduje po latach i znowu są szczęśliwi. Przyjaciele, których mają, zaczynają od nich odchodzić. Marine się wyprowadziła, Lucas się wyprowadził, tak samo jak i Alan oraz drugi Liam. Lubię Liama i lubię myśleć, że to ja nim jestem. Historia kończy się tak, że Emilly i Scott wyjeżdżają daleko i są szczęśliwi. Jak mama kończy czytać, po raz setny widzę, że na dnie teczki jest inna, grubsza teczka. Kiedyś poprosiłem ciocię Norę, aby mi ją przeczytała. Nie wiedziała, że mama nigdy tego nie robi. Zanim się zorientowała, że jest zła, przeczytała początek innej historii. Tam rodzice Emilly i Scotta zostali zabici przez złych ludzi, a Scott porwany. Od tamtego czasu nie mogę się doczekać, aby dostać książkę i dowiedzieć się wszystkego o Emilly i Scott'cie.
- Mamusiu? - pytam niepewnie, choć nie chcę aby była smutna.
- Tak, kochanie? - głaszcze mnie po policzku, odkładając książkę na bok.
- Emilly to ty, prawda? A Scott to tatuś - próbuję po raz kolejny, lecz dobrze wiem, co zaraz zrobi.
Mamusia uśmiecha się delikatnie, lecz widzę w niej smutek. Pochyla się ku mnie i całuje mnie w czoło, zatrzymując się tam o kilka sekund dłużej niż każdego dnia.
- Śpij dobrze, kochanie - szepcze przykrywając mnie kołdrą i wyłącza światło, wychodząc z pokoju.
Podczas czytania wypiłem całe mleko i nadal chce mi się pić. Wysuwam stopy z łóżka i cichutko wychodzę z pokoju. Nie chcę aby rodzice martwili się, że jeszcze nie śpię. Podchodzę do drzwi, lecz słyszę z kuchni głosy i widzę palące się światło. Powinienem wrócić, lecz nie mogę.
- Dlaczego on to zrobił? - słyszę zapłakaną mamę i jest mi źle. Nie chcę aby płakała przeze mnie.
- Ponieważ nas kochał. Zrobił to dla nas - odpowiada tatuś i słyszę stłumiony płacz mamusi. Nie jestem już pewien czy rozmawiają o mnie.
- Nathan...
- Musisz przestać to robić, skarbie. Musisz przestać się zadręczać tym, co było sześć lat temu, Vik. Minęło tyle czasu...
- A ty? Czy ty zapomniałeś do dla nas zrobił? - pyta i przysuwam się bliżej drzwi. Widzę płaczącą mamę, która ledwo stoi, wsparta na tatusiu.
- Nie. Nigdy tego nie zapomnę. Ale Liam nie chciałby, aby jego akt miłosierdzia był powodem twojej katuszy - mówi patrząc na mamusię i głaszcze ją po policzku. - Gdyby nie to, nie byłoby żadnego z nas. Potrafisz sobie wyobrazić świat bez naszego Liama?
- Przestań...
- Nie, Vik, musisz pozwolić temu odejść...
- Wiesz, czasem mam sny. Śni mi się, że dzwoni. Że dzwoni Ian aby powiedzieć, że Liam się odnalazł. Że czeka na nas w korporacji i musimy przyjechać, a później się budzę i ... nikt nie dzwoni. Nikt nigdy nie dzwoni! - chcę podbiec do mamusi i powiedzieć, aby nie płakała. Ja też czasem mam złe sny, ale jak mamusia albo tatuś mnie przytulą, to nie są takie straszne.
- Przyjechaliśmy tutaj.. W Rosji łatwo się zgubić, dlatego tu jesteśmy, kochanie - tatuś próbuje uspokoić mamusię, a ona coś mówi, lecz nie usłyszę co. Przysuwam się bliżej i wpadam do kuchni.
- Kim jest Liam? - pytam patrząc na rodziców. Widząc ich miny, robi mi się smutno.
- Był naszym przyjacielem - mówi tatuś, ponieważ mamusia znowu zaczęła drżeć.
- Umarł?
- Tak, kochanie. Umarł.
- Mam po nim imię? - pytam obejmując się ramionami i kołyszę się na piętach.
- Tak, kochanie - szepcze mama, przełykając ślinę.
- Opowiecie mi o nim?
Mamusia patrzy na tatusia i delikatnie kiwa głową. Tatuś podchodzi do mnie i sadza na stole. Kręcę się trochę, chcąc znaleźć najwygodniejszą pozycję, po czym patrzę na rodziców, którzy usiedli na krzesłach przede mną.
- To długa historia, nie jesteś zmęczony? - pyta z nadzieją mama, lecz kręcę głową. Chcę wiedzieć.
- Chętnie posłucham - odpowiadam, a po chwili mamusia zaczyna mówić.
To nie jest dzień, kiedy mówi mi całą historię. Ten dzień nastanie osiem lat później, gdy dostanę książkę od mamy i wtedy zrozumiem wszystko. I chociaż mamusia nie przestanie płakać ten raz w roku, będzie wydawała się szczęśliwsza. Tatuś też nie przestanie nas ochraniać, ale będziemy szczęśliwą rodziną. A zagadka mojego dzieciństwa zostanie rozwiązana.
Emilly i Scott to Victoria i Nathan Whellerowie.
Moi rodzice.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz